Opowiadania o Hanie i Piotrze. O ich miłości, problemach, rozstaniach i powrotach.
poniedziałek, 23 lutego 2015
Opowiadanie II cz. 7
Wkrótce wrócił z dwójką lekarzy, którzy poddali mnie wnikliwym badaniom. Została zrobiona mi tomografia głowy, morfologia i inne standardowe badania. Na szczęście wszystko wyszło w porządku, lekarze byli wręcz zdziwieni, że po tego typu urazie i po takim czasie w śpiączce wszystko oprócz pamięci jest OK. W głębi siebie cieszyłam się, że wszystko jest dobrze i, że pewnie niedługo będę mogła wrócić do domu i powoli wracać do swojego życia, ale razem z tym pewne pytanie krążyło mi po głowie, mianowicie czy w ogóle jest jakiś dom gdzie mogę wrócić, bo jak na razie wiem tylko, że nazywam się Hana. Lekarze właśnie mieli opuścić moją salę, kiedy Piotr ich zatrzymał. Szeptał coś z nimi na boku, przez co nie byłam w stanie zrozumieć co mówią, ale wiedziałam, że chodzi o moją osobę, bo co rusz na mnie zerkali. Po jakiś piętnastu minutach, jak na moje oko skończyli, gdyż dwóch mężczyzn w strojach lekarskich wyszło z mojej sali, a Piotr powrócił do mojego łóżka z uśmiechem na twarzy.
- Jeśli twoje wyniki się nie pogorszą to za trzy dni będziesz mogła wrócić do domu.- odparł z entuzjazmem, którego ja nie podzielałam.
- Super.- powiedziałam z ironią- Tyle że ja nawet nie wiem gdzie mieszkam, nie wiem jak mam na nazwisko, ile mam lat, ale tak bardzo się cieszę, że będę mogła wrócić gdzieś.
- Nie martw się tym. Jak chcesz ja Ci ze wszystkim pomogę, pójdę po wózek i pokarze Ci szpital może coś sobie przypomnisz.
- Jak mam się nie martwić, nic nie pamiętam. Moje życie jest czystą białą kartką, a ty mi mówisz żebym się nie martwiła.- nakrzyczałam na niego, jakby był temu wszystkiemu winny.
- To może lepiej będzie jak sobie pójdę.-wstał z krzesła, z którego oparcia wcześniej wziął swoją marynarkę i skierował się ku drzwiom.
- Nie, czekaj.- zawołałam chyba w ostatniej chwili, gdyż był już za wejściem do sali.
Odwrócił się do mnie i chyba czekał co powiem dalej, bo cały czas milczał.
- Przepraszam.- powiedziałam tym razem skruszona- Wiem, że to nie twoja wina, że nic nie pamiętam. Jeśli byś mógł to chciałabym żebyś pokazał mi szpital.- uśmiechnęłam się co on odwzajemnił.
- To czekaj, idę po wózek.- pokazał palcem na korytarz i już go nie było.
Wrócił po chwili i pomógł mi na nim usiąść. Nasza podróż zaczęła się od oddziału ginekologii, na początku pokazał mi salę z noworodkami, w której podobno lubiłam przebywać bynajmniej zostałam do tego przekonywana. Później był czas na mój gabinet, który jak dla mnie mógł wyglądać jak każdy inny gabinet, ale można było zauważyć, że należy do kobiety, bo na stole leżała torebka, z której wysypały się różne drobiazgi, a w rogu pomieszczenia wisiała kurtka.
- I jak pamiętasz coś?
- Nie.- pokiwałam przecząco głową.
- Trudno, zapraszam więc na dalszą część nasze podróży.
Ruszyliśmy dalej, chciał mi chyba pokazać salę operacyjną, bo właśnie pod nią się zatrzymaliśmy. Nie doszło to jednak do skutku, ponieważ zostałam zaczepiona przez jakieś dwie kobiety. Jedna była wysoka i rudowłosa, a druga trochę niższą od tamtej brunetką.
- Hej Hana.- powiedziały równocześnie, po czym rudowłosa dodała- W końcu się wybudziłaś, to teraz będzie już tylko lepiej, niedługo Przemo wraca, to na pewno ucieszy się, że z tobą już OK.- uśmiechnęła się promiennie w moim kierunku. Nie pozostało mi nic innego jak zapytać się kim są i kim jest ten cały Przemek.
- Przepraszam, a kim Panie są?- powiedziałam z pytającym spojrzeniem.
Teraz odezwał się Piotr.
- Ma amnezje, po tym wypadku.- obie otworzyły usta tak, że gdyby leciała mucha to swobodnie mogła by im wlecieć.
- Naprawdę?- tym razem odezwała się brunetka, która chyba szybciej się ogarnęła.
- Naprawdę, a więc kim Panię są?- ponagliłam pytanie.
- Ja jestem Lena, przyjaźnimy się, a to jest Wiki- pokazała głową na rudowłosą lekarkę stojącą obok- Przyjaciółka twojego brata, Przemka.
- Mam brata, to już jedna wiadomość do mojego życiorysu, plus chyba jednak tu pracuję skoro lekarze mnie znają.- powiedziałam pod nosem, następnie dodałam głośniej- Miło was poznać, ale musimy jechać, próbując złapać fragmenty mojej pamięci.
Dalej jeździłam z Piotrem po szpitalu próbując sobie przypomnieć, chociażby jakiś nieistotny szczegół do którego mogłabym się odnieść w dalszych poszukiwaniach siebie.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz